Król Kier znów na wylocie w S/T

KRÓL KIER ZNÓW NA WYLOCIE – SPEKTAKL

na motywach powieści Hanny Krall

sobota 23 czerwca – godz. 19.00
ul. Lubelska 30/32
wstęp: 20 zł normalny / 15 zł ulgowy
Król Kier znów na wylocie. Foto. Paweł Wilewski
Reżyseria: Piotr Borowski, Występują: Piotr Aleksandrowicz, Gianna Benvenuto, Waldemar Chachólski, Martina Rampulla, Scenografia: Marta Białoborska, Kostiumy: Agata Nowicka, Muzyka: oparta na kompozycjach Johna Zorna


OPIS SPEKTAKL

Głównym wątkiem spektaklu jest historia młodej Żydówki, która w trakcie II wojny światowej po ucieczce z getta udaje Polkę i Niemkę, by w ten sposób odnaleźć swojego męża i wyciągnąć go z obozu koncentracyjnego.
Jej miłość staje się wstrząsającym „sposobem” na przetrwanie. Koleje życia bohaterki to historia jej „nie-obecności”, „nie-istnienia”, to los, w którym przestaje być ważne, kim ona sama jest. Liczy się tylko ten, komu pragnie pomóc i w tym celu gotowa jest zrobić wszystko. Wydaje się, że przestaje obowiązywać ją moralność, że nie ma tam miejsca na Boga, że w obliczu sytuacji przerastających ludzką wyobraźnię, konwencjonalne wartości stają się czymś abstrakcyjnym.
Nie chodzi nam o zrobienie dokumentalnej rekonstrukcji czy też o zbudowanie mitu ofiary, lecz o to, by ukazać ponadczasową moc ludzkiego oddania i miłości.

W naszej epoce, w której często nie docenia się tego, jak komfortowe są warunki naszego życia, w której mechanicznie i nagminnie narzeka się na teraźniejszość, gdzie coraz mocniejsze są objawy nietolerancji, ten spektakl przypomni o względności ludzkich ocen i przekonań.

Fragment recenzji:

Polska Inwazja
Bogota, Kolumbia – vive.in, 27/06/2009

Widziałem dwa razy spektakl Studium Teatralnego „Król Kier znów na wylocie”, naprawdę było to poruszające doświadczenie.
Od początku, kiedy ubrany na czarno aktor rysuje kredą na podłodze pustej sceny gdzie stoją cztery krzesła i szary stół, do końca, gdy godzina i dwadzieścia minut później aktorka szepcze po polsku: „w porządku”, spektakl delikatnie rekonstruuje dramat Żydów podczas drugiej wojny światowej, koncentrując się na historii Izoldy R., która udaje aryjkę by wyciągnąć męża z obozu.

RECENZJE

Studium Teatralne
adres teatru: ul. Lubelska 30/32 / 03-802 Warszawa [na mapie]
tel: 22 8334360 / kom. 667 865 784 / steatralne@gmail.com
www.studiumteatralne.pl

Sylwia:Medea Dawida Żakowskiego w S/T

„Sylwia:Medea”17.04 (niedziela), godz. 19

Studium Teatralne ul. Lubelska 30/32,
bilety:20 zł, rezerwacje mailowe: stow.sn@gmail.com

„Sylwia:Medea” jest interdyscyplinarną produkcją łączącą poetycki tekst z tańcem.W warstwie ruchowej nawiązuje do form tańca współczesnego i tradycji aktorskiego treningu fizycznego. Podczas spektaklu na żywo tworzona jest ścieżka muzyczna i video projekcje towarzyszące czworgu młodych aktorów/tancerzy.

Reżyseria i choreografia: Dawid Żakowski
Tekst: Ewa Oleszczuk na podstawie tekstów Sylvii Plath
Opracowanie muzyczne: Paweł Uszyński
Wizualizacje: Matemito Braun
Zespół:
Dominika Jarosz –Sylwia/Medea,
Karolina Dziełak – Assia/Glauke
Joanna Sieradzan –Aurelia/Glauke
Filip Wencki – Ted/Jazon

Fotografie: Nika Zamięcka

Spektakl powstał dzięki dofinansowaniu z Dzielnicy Praga Południe m. st.Warszawy.

Stowarzyszenie Upowszechniania
Inicjatyw Kulturalnych Sztuka Nowa
www.sztukanowa.pl

tel. 0-696-585-354

Na przełomie marca i kwietnia 2011 roku spektakl „Sylwia:Medea” był prezentowany na II Little Festival w Limassol na Cyprze,dzięki dofinansowaniu Miasta Stołecznego Warszawy

O przedstawieniu

„Nie ma znaczenia ile lat upłynęło od mitycznego mordu Medei na Jazonie i własnych synach. Archetypiczny obraz miłości i zdrady od wieków rozgrywa się w sercach i żywych tkankach kobiet całego świata. Gra miłości, pożądania, zazdrości i zemsty niewiele zmieniła swoje oblicze dostosowując jedynie makijaż do coraz to innych mód.”

– tak o spektaklu „Sylwia:Medea” pisze Katarzyna Rączka.

Sylvia Plath jest jak siostra Medei. Losy tych kobiet wydają się być sobie zaskakująco bliskie. Plath, amerykańska poetka, dla której własne życie stanowiło najsilniejszą inspirację twórczą, zostawiła po sobie liczne wiersze,opowiadania i dzienniki. Te ostatnie prowadziła już od najmłodszychlat. Sylvia wyszła za mąż za uznanego poetę – Teda Hughesa. Mieli dwoje dzieci – Fridę i Nicholasa. W wieku 31 lat Plath popełniła samobójstwo. Przyjmuje się, że pchnęła ją dotego silna depresja, której źródłem było rozstanie z mężem.
Ostatnie lata życia Sylvii to powstawanie tomiku „Ariel”, ocenianego jako jeden z najlepszych w jej twórczości. Po śmierci poetki Hughes został wykonawcą jej testamentu i właścicielem praw autorskich do tekstów Plath. Dwa ostatnie tomy jej dzienników nigdy nie doczekały się publikacji – jeden został zniszczony, drugi zaginął.

Fotografia teatralna:



UCZUCIE W DŹWIĘKU – APOTEOZA

STUDIUM TEATRALNE

zaprasza 19 grudnia – godz. 19 Lubelska 30/32 na spektakl

UCZUCIE W DŹWIĘKU – APOTEOZA

Teatru BRAMA z Goleniowa

Występują: Jenny Crissey, Aleksandra Gronowska, Aleksandra Nykowska, Anna Rynkiewicz, Lena Witkowska, Dorota Ziemińska, Daniel Jacewicz, Piotr Nykowski, Marcin Styborski, Maciej Ratajczyk, Svietlana Sarkasianova

Reżyseria: Daniel Jacewicz
Obsługa akustyczna: Jacek Gałkiewicz
Oświetlenie: Adrian Kryk

Premiera: listopad 2009
„Uczucie w dźwięku” jest działaniem artystycznym rozpiętym pomiędzy teatrem a muzyką. Każdy obraz, każde słowo, każda historia, każdy ruch, każda melodia i każdy dźwięk są ze sobą powiązane, tworząc coś, to możemy nazwać atmosferą. Spektakl mówi o miłości, radości, także samotności, a przede wszystkim o wrażliwości.
Wykorzystaliśmy fragmenty tekstów, pieśni oraz działań, które w ciągu ostatnich lat towarzyszyły Teatrowi Brama w artystycznej wędrówce. Wspominamy przyjaciół, odległe kultury, przebyte ścieżki, opowiadamy o wrażliwej duszy każdego z nas. Każdy z elementów spektaklu ma w sobie moc wspomnienia ulotnych chwil, którymi chcieliśmy się podzielić.

Spektakl jest w całości śpiewany i grany instrumentalnie na żywo. To połączenie muzyki, ruchu, emocji i wzruszających obrazów. Opowieść to zdecydowanie poetycka w klimacie tęsknoty, marzeń, samotności, miłości i nostalgii.

W tym spektaklu jesteśmy również blisko absurdu spotykanego w Polsce. Przytulamy nim także świat i chcemy o nim mówić. Świat, który jest piękny i z tego prostego powodu powinniśmy o niego zadbać. Chociaż przez chwilę.

Recenzja:

Zobaczyć muzykę

W materiałach teatru można przeczytać, że „Uczucie w dźwięku – Apoteoza jest działaniem artystycznym rozpiętym pomiędzy teatrem a muzyką. Każdy obraz, każde słowo, każda historia, każdy ruch, każda melodia i każdy dźwięk są ze sobą powiązane, tworząc coś, to możemy nazwać atmosferą”. Muzyczny spektakl Teatru Brama faktycznie potrafi wprowadzić widza w pewien klimat czy nawet rodzaj transu, bowiem muzyka przedstawiana widzom przez tę grupę jest odbierana nie tylko słuchem, ale i wzrokiem. Brzmi to cokolwiek absurdalnie, ale warto pójść na spektakl, by się o tym przekonać. (…_

kwestia związana z warstwą muzyczną spektaklu, której każdy słuchacz, jeśli mu tylko słoń na ucho nie nadepnął, nie powinien mieć nic do zarzucenia. Po pierwsze wszystkie wątki muzyczne wykonane zostały niezwykle profesjonalnie, a po wtóre jedynie gra wraz z muzyką wykonawców Teatru Brama potrafiły przekazać te znaczenia, które miały dotrzeć do widza w zamierzeniu twórców widowiska. Ciekawa jest również różnorodność lingwistyczna pieśni w Uczuciu w dźwięku – apoteozie. Uwagę należy zwrócić również na znakomite nagłośnienie i akustyczne wykorzystanie przestrzeni Teatru Ósmego Dnia. (…)

Uczucie w dźwięku – apoteoza pozostaje jednak teatrem muzycznym i jako takiemu nie mam wiele do zarzucenia. Na ten spektakl warto iść, choćby tylko po to, by posłuchać dobrej muzyki i zobaczyć uczucia wraz z nią przekazywane, które naprawdę nie trącą fałszem. Marta Muszak, Teatralia Poznań

TEATR BRAMA

Teatr Brama istnieje od 1996 roku. Początkowo jako koło teatralne, później teatr przy domu kultury, tworząc dziś Stowarzyszenie Edukacyjno – Społeczno – Kulturalne Teatr BRAMA. Założycielem Teatru jest Daniel Jacewicz. Od początku Teatr istniał w Goleniowie, gdzie realizował spektakle i projekty artystyczne (min. „Zabawa”, „Poeci nie zjawiają się przypadkiem’, „Poszukiwacze szczęścia, „A mury runą”, „Przekleństwo”, „Akcja Wiśniewski”). Po konflikcie z władzami miasta Teatr Brama był „bezdomny”, korzystał z pomocy Teatru KANA ze Szczecina i rezydował przez rok wspólnie z Teatrem CHOREA w Srebrnej Górze. Obecnie Brama powróciła do Goleniowa, gdzie lokalne władze zaproponowały stałą siedzibę i pomoc finansową. Teatr Brama posiada także stałą rezydencję letnią we wsi Strzelewo, gdzie latem pracuje i realizuje projekty artystyczne.

Ludzie Bramy to głównie przyjaciele i artystyczni poszukiwacze, odnajdujący w teatrze swoją drugą rodzinę. Wiele pomysłów realizujemy spontanicznie, starając się nie zatracić świeżości i zabawy, która daje Bramie istotną siłę. Wciąż dojrzewamy twórczo i artystycznie, zbierając doświadczenia. Wychodząc z niewinności wchodzimy mocniej, odważniej i nierzadko kontrowersyjnie w życie i świat teatru. Ważnym czynnikiem pracy Bramy jest animacja, edukacja, kształcenie warsztatu aktorskiego i kontakt ze społecznością lokalną. Od początku budujemy własną stylistykę, która przede wszystkim bierze swoje źródło z pasji bycia we wspólnocie. Wspólnocie nie na mieć, ale na być. Wspólnotę te określamy przede wszystkim, jako grono ludzi aktywnie i twórczo pobudzonych do działania.

Teatr Brama to liczna grupa osób zaangażowanych społecznie, spotykających się regularnie, a także spora grupa sympatyków i przyjaciół. Przez dwanaście lat funkcjonowania Bramy w Goleniowie udało się stworzyć tętniące życiem środowisko teatralne. Brama skupia dużą ilość niespokojnych i twórczych młodych ludzi, którzy swoją odmiennością nie mogą wpisać się do końca w ramy archetypów małego miasteczka.

W pracy poszukujemy szczerości w spotkaniu i wyrazie artystycznym.

Dziś głównie opieramy się na autorskich pomysłach, mówimy o sobie i naszym środowisku, gdzie istotnym elementem jest odwołanie do tradycji i historii. Główną metodą pracy jest improwizacja i eksperymenty warsztatowe.

Teatr współpracuje artystycznie z Teatrem Kana, Chorea, Metropolis z Berlina, Free Street Theatre z Chicago i Stella Polaris z Norwegii.

Brama jest także organizatorem Spotkań Teatralnych BRAMAT, Wiejskiego Festiwalu Sztuki w Strzelewie i międzynarodowych projektów artystycznych. Obok działań teatralnych wykształciła się grupa ludzi połączonych pasją muzyczną, którzy śpiewają i wykonują muzykę przy różnych okazjach.


Stowarzyszenie Edukacyjno – Społeczno – Kulturalne
Teatr BRAMA

ul. Aleja Róż 16/9, 72-100 Goleniów, tel. +48 501 572 186,
www.teatrbrama.pl

LINIA POWROTU – Studium Teatralne Premiera

STUDIUM TEATRALNE

http://www.studiumteatralne.pl/

Zaprasza na spektakl

LINIA POWROTU

Premiera 2 grudnia – godz. 19.

3, 4, 5, 9, 10, 11, 12 grudnia – godz. 19.

wstęp wolny

– – – – –

Kiedy myślę o swoim dzieciństwie widzę siebie, jako małego chłopca bawiącego się na ruinach warszawskiego getta. Wtedy dla mnie, dzieciaka, przeszłość niewiele znaczyła. Miałem dość kłopotów z sobą samym, zawężonym, nieśmiałym, transformującym swoje otoczenie, zwłaszcza rodzinę, w swoją wyimaginowaną baśń.
Wyobrażałem sobie, że jestem Arielem, lotnym duchem, a moja rodzina przeróżnymi postaciami z „Burzy” Szekspira – a to za sprawą jednej z kilku książek, która z niewiadomych powodów znalazła się w moim domu.
Ariel zlał się ze mną i najbardziej we mnie utkwił. Był zwierciadłem mojego życia, moim daimonionem, a Burza Szekspira zarówno sposobem rozumienia świata jak i schronieniem.
Dorastałem. Byłem ambitny, potrafiłem poprowadzić ludzi w podróż, która budziła we mnie większy zachwyt niż wydźwignięte z morza budowle Wenecji, Mediolanu czy Neapolu. Zebrałem podczas podróży najciekawsze wypowiedzi, doświadczenia, pieśni i rozmowy dotyczące pięknych świąt i procesji.
Rozszyfrowywałem pozostawione nam po starożytnych baśnie i mity by spod owych hieroglifów odsłonić tajemną, niewyczerpaną mądrość, której tchnienie, niczym, zza jakiej zasłony nieraz wyczuwałem.
Pisząc próbowałem stwarzać formę głęboką, prawdziwą, duchową formę dramatu, o której nie można było powiedzieć, że porządkuje treść, ponieważ miała ja przenikać, dźwigać wzwyż, tworząc poezję i prawdę zarazem.
Przedrzeć się do wolności, przekroczyć siebie, dać temu wyraz tak w treści jak i w formie; to była moja obsesja i plan podstawowy.
Czułem się wygnańcem, obcym, niedbającym o przyszłość. Pragnąłem tej jednej rzeczy – i niech mi będzie wybaczone: chciałem odczuwać całe istnienie niby jakąś wielką jedność, tak by nie było sprzeczności pomiędzy światem duchowym i fizycznym, czy pomiędzy uprzejmością i brutalnością, sztuką i barbarzyństwem, samotnością i życiem towarzyskim. We wszystkim chciałem czuć obecność natury, a w całej naturze siebie.
Któregoś dnia, jak to się mówi, życie chwyciło mnie w swoje ramiona; by chronić swoją pracę, swoją wolność, siebie, oddałem matkę do domu starców. Przez 10 lat patrzyłem jak umiera, a ja z rodzeństwem zatracałem się w kłótniach nad jej istnieniem. Wpadaliśmy w obłęd przekrzykując się w swoich racjach, ale tak naprawdę, w moim wypadku, chodziło o umycie rąk od odpowiedzialności…
Traciłem w sobie czystość Ariela, tę drogę przebywałem stając się Antoniem, mroczną postacią „Burzy” Szekspira, rzuconym na bezludną wyspę.
Mijały lata, w których następowało spustoszenie mojej duszy. Głód własnego przeżywania wolności, jak wiele innych pragnień, grawitował ku egocentrycznej wizji, w której rozumienie świata opierało się na przekonaniu, że zasługuje się w życiu na coś lepszego. Nie zdobyłem się na rekolekcję, na uświadomienie sobie, że jestem w sidłach demonów.
Któregoś dnia odebrałem na telefonicznej sekretarce wiadomość, że matka umarła.
W nocy przed pogrzebem, nad naszym miastem rozszalała się burza. Idąc za trumną, ktoś zapytał: – Słyszałeś burzę? A ktoś inny odpowiedział: – Kiedyś to były burze, z piorunami, drzewa wyrywało, ulice zamieniały się w rzeki, pod Płockiem tamę przerwało. A teraz pól godziny i po wszystkim.
Czułem, że ktoś nas wymyślił, że rozgrywa się we mnie pierwsza scena „Burzy” Szekspira i że zostałem wrzucony na „bezludną wyspę”. Czułem, że coś we mnie chce abym przypomniał i niejako powtórzył, w samotności, dla siebie, swoje życie.
I nagle przeszłość nabrała dla mnie swoistego koloru i przemówiła swoim ciężarem.
Zobaczyłem naiwnymi oczami dziecka, utraconą wrażliwością.
„Przezwyciężyć zachowując…”, o to zapewne chodzi w moich wysiłkach zbliżania się do przeszłości”.

13 grudnia godz. 18 – Lubelska 30/32:

Spotkanie z „Ośrodkiem Pogranicze – sztuk, kultur, narodów”

Biorą udział: Krzysztof Czyżewski dyrektor Ośrodka Pogranicze, Paweł Huelle, pisarz oraz Cezary Wodziński, filozof.

Po spotkaniu spektakl „Linia powrotu”

wstęp wolny

14 grudnia– Lubelska 30/32 godz. 17: spektakl Król Kier znów na wylocie na motywach powieści Hanny Krall. godz.19: koncert Kapeli Klezmerskiej Teatru Sejneńskiego i potańcówka.

wstęp wolny


Linia Powrotu Teatry Warszawa